
Jadąc przez Pawłowice k/Kiekrza zatrzymałem się (no bo jak inaczej) przy jednym z dwóch gniazd bocianich. Było mi bardzo żal młodych, które siedząc w gnieździe w pełnym słońcu widać było, że są spragnione. I nagle nadleciał jeden z rodziców i zaczął pić i karmić z dzioba młode…Widok niezapomniany! Wiedziałem, że tak to się odbywa ale zobaczyć to na żywo to inna sprawa.
A co o tym można przeczytać w publikacjach: „Już przy zbliżaniu się dorosłego ptaka do gniazda pisklęta obracają się dziobami do środka gniazda, a gdy są nieco starsze to dodatkowo wachlują skrzydłami i charakterystycznie popiskują. Gdy rodzic siądzie na gnieździe pisklęta chwytają go za dziób i pod wpływem tych zachowań ptak wyrzuca porcjami pokarm z wola. W celu pojenia młodych rodzice przynoszą w wolu także wodę i wystrzykują ją cienkim strumieniem w otwarte dzioby. Gdy jest gorąco pisklęta polewane są dodatkowo wodą przynoszoną w ten sam sposób…”.